Za nami inauguracja sezonu w Betclic 3. Lidze, w której Pogoń-Sokół Lubaczów przegrała pierwsze domowe spotkanie z Chełmianką Chełm 0:1. O opaskę kapitana, plan na to spotkanie oraz atmosferę na trybunach zapytaliśmy Szymona Jopka:

Szymon, na inaugurację sezonu wybiegłeś na murawę z opaską kapitana. Jak czujesz się sprawując tą rolę już w pierwszym meczu?

Na pewno to dla mnie osobiście bardzo duże wyróżnienie. Zaufała mi cała drużyna oraz sztab mimo mojego krótkiego pobytu w klubie co tym bardziej doceniam i będę robił wszystko aby nikogo nie zawieść.

W zespole wiele nowych twarzy – pierwszy mecz sezonu rozgrywaliście u siebie, przed własną publicznością. Z jakim nastawieniem drużyna wychodziła na to spotkanie?

⁠Zgadza się, w drużynie jest dużo nowych twarzy więc na pewno każdy kolejny wspólny dzień oraz trening pozwala nam się lepiej zrozumieć i złapać automatyzmy które napewno będą z każdą kolejką coraz bardziej widoczne. Inauguracja sezonu u siebie to zawsze szczególny mecz. Mimo niekorzystnego wyniku wydaje mi się, że widać było wolę walki i chęć zwycięstwa z naszej strony co jako kapitan mogę zagwarantować w każdym meczu.

Trener Grzesik przygotował na ten mecz formację z trójką obrońców, a Ty zagrałeś w środku pola obok Wiktora Jaślara, Mateusza Bielendy i Kajetana Nowaka. Z perspektywy środka pola – jaki był plan na to spotkanie i na czym skupialiście się najbardziej?

⁠Z racji, iż była to inauguracja sezonu analiza przeciwnika była utrudniona, jednak sztab przygotował nas na to w czym Chełmianka jest groźna i po czym zdobywała najwięcej bramek w zeszłym sezonie co udalo nam się zneutralizować.

Do przerwy utrzymywał się bezbramkowy remis, a po zmianie stron gra się wyrównała i zaczęliśmy częściej przejmować inicjatywę. Co zmieniło się w naszej grze po pierwszych 45 minutach?

⁠Uważam, że w pierwszej połowie za bardzo cofnęliśmy się do obrony, oddaliśmy posiadanie piłki i ciężko było nam przejść do fazy budowania i kreowania co trafnie zdiagnozowaliśmy w przerwie i poprawialiśmy.

Rozstrzygnięcie przyniosła 82. minuta i kontratak rywali. To dopiero pierwsza z trzydziestu czterech kolejek – jakie nastroje panowały w szatni po ostatnim gwizdku?

W szatni na pewno była złość i rozczarowanie, ponieważ wybroniliśmy w meczu dużo trudnych momentów, a bramkę straciliśmy tak naprawdę po własnych błędach gdzie mnóstwo czasu poświęcamy podczas odpraw i treningów na zabezpieczenie kontrataku.

W pierwszym spotkaniu, mimo upału mogliśmy liczyć na mocne wsparcie z trybun. Jak odebrałeś atmosferę, którą stworzyli kibice, i co chciałbyś im przekazać przed sobotnim meczem domowym z Moravią Morawica?

Jako cała drużyna bardzo dziękujemy za liczne przybycie i stworzenie super atmosfery oraz zachęcamy do przybycia i kibicowania na kolejnym mecz z Moravią, już w tą sobotę, gdzie napewno nie zabraknie emocji!

5 sierpnia, 2026