

Inauguracja wiosny w wykonaniu Pogoni-Sokoła za nami. O pierwszą bramkę, rolę młodzieżowców na trzecioligowych boiskach i nastroje w szatni po zwycięstwie zapytaliśmy strzelca pierwszego gola – Mateusza Bielendę.
Pierwszy gol wiosny dla Pogoni-Sokoła należy do Ciebie. Czy taka bramka na samym starcie rundy zdejmuje presję i daje większy luz na boisku w kolejnych akcjach?
Na pewno bramka dodaje dużej pewności siebie. Cieszę się, że to ja otworzyłem worek z bramkami w tej rundzie. Była to jednak zasługa całego zespołu oraz potwierdzenie dobrze przepracowanego okresu przygotowawczego.
Gola wypracowaliście we dwójkę z Kamilem Ausfeldem, a w pewnym momencie na boisku było 9 młodzieżowców. Czy to sygnał, że młodzi zawodnicy w Pogoni-Sokole są w tej rundzie gotowi brać na siebie ciężar gry?
Myślę, że tak. Przede wszystkim dzięki młodemu zespołowi możemy grać bardzo intensywnie. Błędy oczywiście są nieuniknione, ale z meczu na mecz każdy z nas będzie zyskiwał coraz większe doświadczenie, które będzie procentować w naszym każdym kolejnym występie.
Przegrywaliśmy 1:2, wygraliśmy 3:2. Co czuliście w szatni po końcowym gwizdku?
Atmosfera w szatni dopisywała. Każdy wie, jaki rollercoaster wydarzył się w tym spotkaniu. Był to jednak pierwszy mecz i to zwycięstwo cieszy oraz motywuje nas do dalszej pracy. Właśnie takie momenty pokazują, że tworzymy silną drużynę.




















