

Za nami wymagające spotkanie 26. kolejki Betclic 3. Ligi, w którym Pogoń-Sokół Lubaczów zremisowała na wyjeździe z Chełmianką 1:1. O ocenę boiskowych wydarzeń, taktyczne detale oraz emocje z końcówki spotkania zapytaliśmy naszego zawodnika, Kacpra Chełmeckiego.
Kacper, przywozimy punkt z trudnego terenu po remisie 1:1. Z perspektywy boiska – jak dużo kosztowało Was to spotkanie pod kątem fizycznym i na ile rywal utrudniał grę według planu?
Na pewno szanujemy punkt, bo wiemy, w jakim miejscu znajduje się Chełmianka i jakich ma zawodników, ale też gdzieś jest ten niedosyt, bo można było w końcówce przechylić szalę na naszą korzyść i zdobyć 3 punkty.
W pierwszej połowie oglądaliśmy taktyczne szachy, a zaporę gospodarzy przełamaliśmy w 66. minucie. Na jakie detale w kreowaniu akcji uczulał Was trener Paszkiewicz w szatni, że po przerwie zdołaliśmy narzucić swój rytm?
W przerwie trener dokonał drobnych korekt i na pewno zwrócił uwagę, że musimy skupić się na dołożeniu większej jakości z piłką, bo tego nam trochę brakowało w 1. połowie.
Widzieliśmy po Twojej reakcji, jak bardzo liczyłeś na tę bramkę w końcówce. Jak z perspektywy zawodnika ocenić taką sytuację – to był brak szczęścia czy po prostu zabrakło chłodnej głowy?
Oczywiście, że chciałem to zakończyć bramką. Mogłem zostać bohaterem w ostatniej akcji – takie okazje nie zdarzają się zbyt często. Czego zabrakło? Myślę, że wszystkiego po trochu.
Jesteś jednym z zawodników z największą liczbą asyst w naszej drużynie. Jak w codziennej pracy na boisku łapiecie ten wspólny język z napastnikami, który potem tak dobrze widać w trakcie meczów?
Na treningach staram się obserwować, kto jakie strefy zajmuje na boisku, jak się porusza, żeby potem w meczu, gdy nadarzy się okazja, dograć dobrą piłkę.
W sobotę o 15:00 gramy u siebie z Wisłoką. Jak ważne jest dla Was, żeby trybuny od pierwszej minuty dały Wam tę dodatkową energię do walki o pełną pulę?
Zawsze lepiej gra się u siebie, gdy kibice przychodzą i nas wspierają od początku meczu. Myślę też, że odwdzięczamy się im za doping w najlepszy możliwy sposób, bo do tej pory w tym sezonie jeszcze u siebie nie przegraliśmy.




















