

“Rozgrzewka” to seria, w której bierzemy pod lupę zawodników, którzy wzmocnili Pogoń-Sokół Lubaczów podczas letniego okienka transferowego. Przygotowaliśmy zestaw pytań, dzięki którym lepiej poznacie charakter naszych nowych graczy – zarówno na murawie, jak i w szatni.
W dzisiejszym artykule – Olivier Wypart:
- Jaki był twój pierwszy klub?
Moim pierwszym klubem był Top-Talent Wrocław. Kiedy miałem około 10 lat, trafiłem do Akademii Śląska Wrocław, w której przeszedłem wszystkie szczeble szkolenia aż do pierwszej drużyny Śląska Wrocław.
- Od początku grałeś na swojej obecnej pozycji, czy z czasem to się zmieniało?
Od dziecka lubiłem strzelać bramki, dlatego w młodszych kategoriach wiekowych grałem w formacji ofensywnej, ale z czasem polubiłem też asystować kolegom, dlatego przesunięto mnie na pozycję bocznego pomocnika. Kiedy przyszedł czas troszkę doroślejszej piłki, nauczyłem się bronić i mój trener w Centralnej Lidze Juniorów U-15 przesunął mnie na bok obrony i tak zostałem na tej pozycji do U-18. Kiedy przychodziłem na treningi do pierwszej drużyny Śląska, byłem lewym obrońcą, lecz po zmianach trenerów i ustawień formacyjnych zostałem półlewym środkowym obrońcą. Po transferze do Skry Częstochowa w końcówce sezonu trener przestawił mnie na lewe wahadło ze względu na braki kadrowe i ta zmiana pozwoliła mi na rozwinięcie skrzydeł w grze ofensywnej, co skutkowało liczbami w postaci goli i asyst.
- Co uważasz za swoją największą piłkarską zaletę?
Myślę, że mam dobre dośrodkowanie w pełnym biegu jak również z piłki stojącej.
- Czy masz piłkarza, który jest twoim sportowym wzorem?
Jestem w takim wieku, że sam powinienem być dla kogoś wzorem 🙂 A tak poważnie, to za małolata lubiłem oglądać Ronaldinho, Messiego i Neymara, a pod względem pozycji to na pewno Marcelo z Realu Madryt.
- Jaki był twój najlepszy, dotychczasowy mecz w życiu?
Chyba muszę wybrać mecz w Pucharze Polski, kiedy grałem w Polonii Bytom przeciwko GKS Jastrzębie-Zdrój i był to mój debiut w oficjalnym meczu. Wygraliśmy ten mecz 2:0, a ja zdobyłem wtedy bramkę i zaliczyłem asystę.
- Kto był najlepszym zawodnikiem, z jakim przyszło ci grać w jednej drużynie?
Było ich naprawdę wielu, jeśli chodzi o najlepszego pod względem piłkarskim, lecz niestety nie dane mi było z nimi zagrać w oficjalnym meczu, tylko w sparingu lub na treningu, to wybrałbym Johna Yeboaha i Erika Expósito, największy respekt mam do Krzysztofa Mączyńskiego za jego dokonania choćby na Euro 2016, a z Sebastianem Bergierem i Piotrkiem Samcem-Talarem mogłem grać razem w oficjalnych meczach.
- Któremu trenerowi zawdzięczasz najwięcej w swojej karierze?
Myślę, że powinienem wskazać tutaj na śp. Jacka Magierę. Mimo że nie dał mi szansy zagrania u siebie w Śląsku, to dużo rzeczy się od niego nauczyłem i także dzięki niemu trafiłem do drugiego świetnego trenera Konrada Geregi, z którym do dzisiaj mam bardzo dobry kontakt.
- W wolnych chwilach śledzisz piłkę nożną, czy wolisz zająć się czymś innym?
W wolnych chwilach lubię pograć ze znajomymi na konsoli czy komputerze, wiadomo, że jakieś ważniejsze mecze typu reprezentacji czy Ligi Mistrzów to obejrzę, ale bez przesady. Lubię też obejrzeć mecze moich kolegów z dawnych drużyn lub obejrzeć swój najświeższy mecz i go przeanalizować.
- Co ostatecznie przeważyło, że zdecydowałeś się właśnie na ten klub?
Przekonał mnie dyrektor sportowy oraz warunki, jakie są do dyspozycji zawodników na stadionie w Lubaczowie. Kiedy przyjechałem do Lubaczowa po raz pierwszy, byłem zdziwiony, że są tam takie warunki do treningu na poziomie 3. ligi.
- Jakie były Twoje pierwsze wrażenia po rozpoczęciu treningów?
Na pewno dało się odczuć tę młodość w szatni, bo najstarszym zawodnikiem jest chyba 27-letni Szymon Jopek, ale było też czuć po pierwsze taką złość piłkarską, bo przyszedłem po przegranym meczu z Moravią i każdy myślał, co zrobić lepiej w następnym meczu, żeby wygrać z Jędrzejowem, a po drugie chęć rozwoju tych młodych chłopaków. Sztab, zawodnicy czy ludzie pracujący bardzo dobrze mnie przyjęli w klubie, znałem wcześniej Staśka Szczyrka, więc wiedziałem, że mogę liczyć na jego pomoc we wdrożeniu się do zespołu. A pierwszym, z kim rozmawiałem po podpisaniu kontraktu, był nasz kapitan Szymon Jopek, podszedł do mnie i porozmawialiśmy o naszych starych wspólnych znajomych z Polonii Bytom i od razu czułem się jak u siebie.
- Z kim w nowej szatni najszybciej złapałeś vibe?
Ze wszystkimi mam dobry kontakt, ale muszę wymienić moją ekipę dojeżdżającą z Rzeszowa, czyli Emila, Nikodema i Radka, bo spędzamy najwięcej czasu razem i jeszcze nie mamy siebie dość. Mam też dobry kontakt z Adrianem Skrzyniakiem, Kacprem Chełmeckim i Mateuszem Gulem.
- Jaki cel stawiasz sobie personalnie na ten sezon w barwach Pogoni-Sokoła?
Na pewno przyszedłem tu, by się odbudować mentalnie i sportowo oraz wrócić na szczebel centralny. Mam nadzieję, że uda się to zrobić razem z chłopakami z Lubaczowa, bo naprawdę bardzo dobrze się tutaj czuję i wiem, jak ciężko pracujemy, żeby przełamać w końcu tę passę niepowodzeń i zacząć wygrywać mecze oraz dawać radość kibicom.















